REVOLUTION SKINCARE X JAKE JAMIE MINCE PIE


PIELĘGNACJA, URODA / 13 Wrzesień, 2020

O pielęgnacji Revolution słyszałam przeróżne opinie – od najgorszych po czysto zachwalające. Musiałam na własnej skórze przekonać się, jak to faktycznie jest z tymi produktami i na pierwszy ogień poszła maseczka stworzona w kolaboracji z Jake-Jamie. Dlaczego akurat ta? Moim totalnym maseczkowym ulubieńcem od dawna jest Skinfood ‘black sugar honey’ i liczyłam, że będzie to jej tańszy i łatwiej dostępny zamiennik. Jeśli jesteście ciekawe, czy spełniła moje oczekiwania, to zapraszam 🙂

REVOLUTION SKINCARE X JAKE JAMIE MINCE PIE FACE MASK

Więc tak… w pierwszej kolejności polecam ‘zapoznać’ swoją skórę z tym kosmetykiem. Pozostawia dość intensywne uczucie ciepła, więc bez przeprowadzenia takiego testu możecie uzyskać efekt poparzenia na twarzy. Na szczęście moja buzia dość dobrze zareagowała na tę maseczkę i nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych. Ma bardzo przyjemną konsystencję – nie jest zbyt gęsta, ani na tyle lejąca żeby w jakikolwiek sposób utrudniała aplikację. Ja do rozprowadzania wszelkich maseczek używam silikonowego pędzelka – uważam, że jest to najbardziej higieniczna opcja. Trzymam ją maksymalnie do 8minut, bo faktycznie przy dłuższym czasie podrażnia moją skórę. Pozostawia efekt nawilżenia bez uczucia ściągnięcia. Najlepsze działanie zauważyłam na czole, ponieważ małe drobinki, które zawiera, super peelingują. Naprawdę pozytywnie się zaskoczyłam i muszę przyznać, że długo zwlekałam z testem, bo moja skóra jest dość problematyczna. A jak tam u Was? Jakie macie podejście do pielęgnacji skóry?

*zdjęcia pojawią się w środę, bo przez problemy techniczne, nie mogę ich załadować*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.