Pierre Rene face highlighting powder


MAKIJAŻ, URODA / 28 Luty, 2019

Jeszcze kilka lat temu, kiedy makijaż w moim przypadku był tylko okazjonalny, mat to był cel do którego zawsze dążyłam. W modzie nie była rozświetlona i zdrowa cera, tylko tępy i aż płaski efekt na twarzy. Na dzień dzisiejszy jestem w stanie zrezygnować z pomalowania brwi, czy wykonturowania twarzy na rzecz rozświetlacza. Jeżeli już stawiam na makijaż twarzy, to właśnie puder rozświetlający jest obowiązkowym elementem. Moja kolekcja ostatnio powiększyła się o kilka ciekawych produktów, a dziś konkretnie skupię się na marce Pierre Rene.

PIERRE RENE FACE HIGHLIGHTING POWDER

Na samym początku warto wspomnieć, że jego pojemność jest ogromna i szczerze: wątpię, że kiedykolwiek go zużyję. Ma bardzo odpowiadającą mi strukturę, bo od niedawna jestem zakochana w wypiekanych pudrach. Pod palcami jest bardzo miękki i satynowy. Nie pyli się przy aplikacji. Ja najchętniej nakładam go przy pomocy małego puchatego pędzelka. Dlaczego akurat tak? Typowe pędzle do rozświetlacza są sporych rozmiarów a ich włosie jest bardziej zbite, przez co często tworzą się plamy. Intensywność można spokojnie budować. Jedna, czy dwie warstwy to bardziej codzienne rozwiązanie, a przy dokładaniu kolejnych, efekt jest coraz mocniejszy. W każdym z tych przypadków skóra wygląda na świeżą i zdrową. Ciężko określić mi jego kolor, bo nie jest do końca szampański. Wpada w lekko pomarańczowe złoto, co nie zmienia faktu, że odcień jest jak najbardziej uniwersalny. Podoba mi się fakt, że nie ma w nim drobinek, tzn., że na twarzy nie widać brokatu, a czystą taflę, która pięknie odbija światło. Jeśli chodzi o opakowanie, to wykonane jest z plastiku, zamykane na zatrzask. Wydaje się być na tyle ‘mocne’, że nie powinno się nic rozsypać w podróży. Bardzo przypomina mi kultowy rozświetlacz z My Secret, który również uwielbiam.


*na zdjęciu rozświetlacz Pierre Rene w połączeniu z Golden Rose*

5 Komentarze do “Pierre Rene face highlighting powder”

  1. Jeszcze kilka miesięcy temu dążyłam do idealnego matu… obecnie nie wyobrażam sobie makijażu bez pięknej tafli rozświetlenia! <3
    Cudowny makijaż – oczka totalnie moja kolorystyka.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie w wolnej chwili!

  2. Wygląda bardzo ładnie! Sama z chęcią się skuszę i przy najbliższej okazji na pewno go kupię! 😊 Pozdrawiam serdecznie 😊

  3. To prawda, wolę nałożyć rozświetlacz niż bronzer… Muszę się świecić, a kiedyś najlepiej bym korzystała z białego pudru:)
    Słyszałam o tym rozswietlaczu mnóstwo dobrych recenzji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.